Klub Integracji Europejskiej :: KIE
czwartek, 09 września 2010r.   EUR:3,9495  USD:3,0943  GBP:4,7544  CHF:3,0551
EuroPióra
Program Rabatowy KIE
 
w środę 23 września konferencja poświęcona wspólnej europejskiej walucie w obliczu globalizacji i kryzysu ekonomicznego    *    przypominamy klubowiczom, że ćwiczenia gimnastyczne odbywają się w każdą środę o 20.00 (po gimnastyce można skorzystać z łaźni, sauny i jacuzzi)     *     strona w przebudowie, przepraszamy za mogące pojawić się usterki
 
menu


aktualności

euronews

piszemy...

w pigułce: co, gdzie, kiedy?

zapraszają nas


klub smakoszy wina

klub podróżnika

klubowicze

u członków klubu

ogłoszenia

eurolinki

archiwum

EFP
administrator klubu

kontakt








































































O zabijaniu placu (na przykładzie)
Jeszcze jeden (tym razem mój) głos w niekończącej się dyskusji o placu Piłsudskiego, który ja wolę nazywac po prostu Saskim.  Ale przy okazji refleksja natury nieco ogólniejszej. Może nawet ważniejsza.

Plac Piłsudskiego: w żadnym wypadku nie Ratusz !

 

Bo to oznacza tyle, że wieczorami przemykać się będziemy przez ten plac taki, jakim jest i dziś. Martwy. W jednym czy dwóch pokojach będzie się jeszcze paliło światło. Jakiś urzędnik zasiedział się w biurze. Może, tak, jak przed Pałacem Prezydenckim, przechadzać się będzie jakiś ponury strażnik. Może nawet, jak przed Pałacem, w strażnikowym krzyku mody czyli w polówce. Ale pewnie nawet nie będziemy się przymykać, bo zamieniona w dojazd do parkingu podziemnego Królewska będzie jeszcze bardziej ponura, o ogrodzony zapewne znowu park po prostu zamknięty. W weekendy będzie lepiej. Szybko przejdziemy przez martwy plac tak, jak dziś szybkim krokiem przemierzamy „ożywiony” odbudową zamienionego na biurowiec Ratusza plac Teatralny. Choć zwykle go po prostu omijamy.

 

Zabijać place. Zabijać przestrzeń miejska potrafimy. Jesteśmy mistrzami. Biurowcami. Jeden taki nowy już mamy na placu Piłsudskiego, miał być taki super ale ci co się zachwycali nim wtedy wolą o tym już nie pamiętać. Niedostępnymi apartamentowcami i nie dającymi co do tego wątpliwości płotami zamkniętych osiedli. Nawet, choć to swoiste osiągnięcie, hotelami. Polski hotel musi mieć parking od frontu, na który anektuje przyuliczny chodnik…

 

Bo coś, o czym u nas nie chcę się pamiętać, że sama nawet najpiękniejsza architektura nie wystarczy, jeśli kryjąca za nią funkcja wyje. Co tu robisz przybłędo! Nie kręć się tutaj! Pan tu w jakiej sprawie? Czemu najoczywistsza tu funkcja Muzeum Sztuki Współczesnej, choćby ze względu na bliskość Zachęty nie została ulokowana tutaj! Wtedy by to miejsce ożyło! A jako część przestrzeni wystawienniczej potraktować park…

 

Tak, jak i szkoda, że nie pomyślano o umieszczeniu tu kiedyś Biblioteki Uniwersyteckiej. Która ożywiła Powiśle ale ta na placu Piłsudskiego lokalizacja byłaby przecież stanowczo lepsza.

 

A ratusz na plac Defilad! Do tego będzie taniej. Wystarczy obszerny punkt obsługi klienta nad wejściem do metra. Może ktoś zacznie w Ratuszu myśleć?


Rafał Korzeniewski

 


3 grudnia